Dla mnie najfajniejsze są te mniejsze mikrospołeczności. Tam nikt nie goni za zasięgami, tylko naprawdę się rozmawia. Ludzie bardziej zaangażowani, tematy nie giną w natłoku postów. Coś jak fora z dawnych lat, tylko w nowej odsłonie.
A jak patrzycie na piractwo w branży gier? Kiedyś się tym chwalono, teraz mam wrażenie, że większa część graczy się tego wstydzi albo udaje, że nie pamięta. Ciekawe, jak się ten temat przewartościował. Na takich otwartych platformach ludzie wciąż o tym dyskutują.
Aż miło się patrzy, że temat wolności w internecie i starych dobrych czasów powoli wraca do łask. Ktoś jeszcze pamięta, jak wyglądały czaty z lat 2000? Bez kont, bez awatarów, bez banów za “zły żart”? Tylko ludzie i negocjacja. Tego dzisiaj brakuje.